Takiego ścisku w Rozchulantynie, to najstarsi klubowicze nie pamiętają.Taniec mógł być realizowany wyłącznie w wersji przytulanej, a przy stolikach miejsc nie było już kilka minut po 18.00. Słowem ferie się zaczęły:)Fot. Arek D.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz